Serwis Doradztwa Podatkowego

Serwis Doradztwa Podatkowego – nr 265 – 15 września 2014 r

O WSPÓŁCZESNOŚCI, HISTORII I DNIACH PRZYSZŁYCH
(Dział publicystyczny)

31. Szkice polsko-rosyjskie: dlaczego w 1920 roku uznaliśmy legalność władzy bolszewickiej.

Na ten szczegół nie zwracamy uwagi: zawierając pokój w Rydze uznaliśmy podmiotowość międzynarodową bolszewickich uzurpatorów i – co ważniejsze, że ludzie działający w imieniu drugiej strony reprezentują jakieś państwo, które powstało w miejscu Rosji (?). Nie będę tu zagłębiał się w skądinąd ważne niuanse prawa międzynarodowego, ale warto przypomnieć, że:

  • władze, które powstały w Piotrogrodzie (1917) w potem przeniosły się do Moskwy (1918) po bolszewickim przewrocie – m.in. Rada Komisarzy Ludowych, nie uznały się za sukcesorów prawnych państwa rosyjskiego istniejącego po abdykacji Mikołaja II a następnie jego brata Michała (istniała w dalszym ciągu monarchia bez monarchy?),
  • w zasadzie prawie wszystkie państwa, z wyjątkiem kajzerowskich Niemiec i częściowo Autro-Węgier, nie uznawały tych władz tzw. Rosyjskiej Republiki Rad, uznając istnienie dotychczasowego państwa rosyjskiego: przecież na jego paszporcie Roman Dmowski pojechał do Paryża i działał tam jako polski polityk w 1918 r.,
  • w wielu krajach istniały przedstawicielstwa dyplomatyczne Rosji a na jej terenie, jak i za granicą, istniały czynne ośrodki władzy oraz siły zbrojne tego państwa („białogwardziści”).

Co najistotniejsze, bolszewizm oraz jego twory prawnopaństwowe były największym w historii wrogiem państwa rosyjskiego, zresztą również wszystkiego co rosyjskie. Zlikwidował on pod dyktando Niemiec Armię Rosyjską, zniszczył całość struktur tego państwa, dokonał na nieznaną w historii skalę aktu ludobójstwa na całych grupach społecznych tego kraju („zniszczenie klas posiadających”) oraz ograbił z wszystkiego co miało jakąkolwiek wartość resztę społeczeństwa. Co najważniejsze, w odróżnieniu od dzisiejszych historyków i publicystów nikt ówcześnie nie utożsamiał bolszewizmu i państwa bolszewickiego z Rosją: tę ostatnią reprezentowała m.in. „biała” emigracja, działająca na wygnaniu legalnie wybrana Rosyjska Konstytuanta, która zebrała się przecież za granicą oraz oczywiście … generał Anton Denikin. Byli to nieprzejednani wrogowie władz bolszewickich, zresztą również wszystkiego, co przyszło do Rosji wraz z Leninem, Trockim i  Dzierżyńskim.

Polskie władze po wygranej kampanii w 1920 roku siadają jednak do stołu rokowań – a jakże – z bolszewikami, spotykając po drugiej stronie wielu znajomych, w tym bardzo niewielu etnicznych Rosjan, za to sporo Polaków, w tym Jakuba Haneckiego, „wybitnego polskiego rewolucjonistę”. Czy ów pokój zawarto z „Rosją”? Ja jeszcze dobrze pamiętam słowa i myśli zarówno pokolenia, które żyło w 1920 roku i czasach pokoju ryskiego, jak i tych, którzy byli następnym pokoleniem: to nie była w żadnym przypadku „wojna z Rosją” a pokój zawarto z jej największym wrogiem, co zresztą traktowano w rodzinach o powstańczo-styczniowej tradycji za istotę naszego sukcesu. Dlaczego? Bo Rosja była zaborcą, wrogiem, z którymi mieliśmy długie rachunki krzywd, a na mogiłach z 1863 i 1864 roku świece paliły żyjące jeszcze córki a niekiedy żony (tak – żona powstańca styczniowego, będącego moim prapradziadem, dożyła lat trzydziestych XX wieku). Wróg tego wroga, czyli bolszewizm, był naszym sprzymierzeńcem, mimo że akurat wtedy przyszło nam z nim walczyć, zresztą raczej przypadkowo, bo oni nie szli „na Warszawę” tylko znacznie dalej – „do Europy”. Warto przypomnieć, że w 1920 roku na ochotnika zgłaszali się do Wojska Polskiego oficerowie byłej armii carskiej. Chciano również utworzyć regularne oddziały Rosyjskiej Armii walczące po naszej stronie. I co? Jest to jedna z najsłabiej zbadanych spraw, ale wiem tyle, że stosunek władz polskich do tych inicjatyw był – oględnie mówiąc – bardzo niechętny. Prowadzono również tajne negocjacje z bolszewikami jeszcze przed rozpoczęciem tzw. mińskiej fazy negocjacji pokojowych. I tu stanowisko władz polskich i bolszewickich było zbieżne: nie chcemy zachować niczego co jest rosyjskie, bo ona jest „naszym wspólnym wrogiem”.
    Dziś jest już wszystko pomieszane, w oficjalnej narracji dotyczącej roku 1920 „walczyliśmy z Rosją”, a teraz następuje „odtworzenie ZSRR”, mimo że ponoć upadł w 1991 r. Tak, jesteśmy ogłupiani, ale czy to wynika tylko z niechlujstwa myślowego „inteligentów” wykształconych w III RP? Sądzę, że nie tylko.

 

Prof. dr. hab. Witold Modzelewski

 

Skontaktuj się z naszą redakcją