Serwis Doradztwa Podatkowego

Serwis Doradztwa Podatkowego – nr 277 – 8 grudnia 2014 r

 
O WSPÓŁCZESNOŚCI, HISTORII I DNIACH PRZYSZŁYCH
(Dział publicystyczny)

31. Szkice polsko-rosyjskie: nadzieja w Opatrzności Bożej.

W opublikowanym ostatnio wywiadzie Richard Pipes powiedział, że gdyby w Waszyngtonie rządzili republikanie, to Ameryka już interweniowałaby zbrojnie na Ukrainie w konflikcie jej ”majdanowych” władz z separatystami. Z nieukrywaną dezaprobatą odniósł się on również do polityki prezydenta Baracka Obamy, którego ten region świata w rzeczywistości niewiele obchodzi, bo problemy rosyjsko-ukraińskie  – zdaniem obecnego prezydenta USA – powinni rozwiązywać sami zainteresowani.

Warto czytać to, co mówi i  pisze ów historyk, bo o Ameryce wie dużo, a zwłaszcza o jej stosunkach z Rosją, więc chyba i tym razem powiedział coś ważnego. Niedługo kończy się druga kadencja prezydenta Obamy i być może w najbliższych wyborach zwyciężą republikanie. Cóż stanie się później? Czy interwencja Ameryki ograniczy się tylko do „humanitarnego” bombardowania pozycji separatystów na wschodniej Ukrainie, czy też w Kijowie wylądują marines aby wesprzeć „atlantyckie aspiracje” polityków ukraińskich? Wynik tych działań możemy łatwo przewidzieć: interwencja skończy się podobnym „sukcesem” co wojny w Iraku czy Afganistanie, a kraj ten pogrąży się na długie lata w chaosie wojny domowej. Warto przypomnieć, że będzie się to dziać bezpośrednio za naszą wschodnią granicą. O reakcji Rosji lepiej nie myśleć, bo jak sam przyznaje ów historyk – Kijów to kolebka historii rosyjskiej i istota jej miejsca w przestrzeni politycznej.

Powinniśmy wszyscy dziękować zrządzeniu losu, że praktycznie Amerykanie wybrali Obamę a nie jakiegoś awanturnika z republikańskich dynastii. Teraz powinniśmy się tylko modlić, aby demokraci znaleźli następcę Obamy, który wygra wybory. Bo przecież następstwem amerykańskiej inwazji na Ukrainę byłby przymus naszego uczestnictwa w tej wojnie „po stronie społeczności międzynarodowej”, tak jak to było w Iraku i Afganistanie. Czyli mamy zostać wplątani w gorącą wojnę, która – podobnie jak poprzednie – skończy się przegraną. Nawet dbający o proamerykańską poprawność generał będący doradcą prezydenta Komorowskiego pośrednio przyznał publicznie, że dla NATO wojna w Afganistanie skończyła się klęską, bo nie osiągnęło żadnego z celów wojny, a interwenci szybko wycofują się z tego kraju. Jak długo utrzymają władze afgańskie, które rządzą tylko dzięki amerykańskim wojskom? Pół roku? Czy nie powstanie tam drugie „Państwo Islamskie”?
Wojna w Afganistanie kosztowała nas 6 mld zł, kilkudziesięciu zabitych i kilkuset rannych. Ile będzie kosztować nas nasza interwencja na Ukrainie u boku amerykańskich wojsk wysłanych przez republikańskiego następcę prezydenta Obamy?

Witold Modzelewski
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego
Instytut Studiów Podatkowych

 

Skontaktuj się z naszą redakcją