Serwis Doradztwa Podatkowego

Serwis Doradztwa Podatkowego – nr 440 – 22 stycznia 2018 r

 

 

 

Inform.pl

 

 

POSTĘPOWANIA KONTROLNE, PODATKOWE I SĄDOWO-ADMINISTRACYJNE: CENTRUM OBSŁUGI ISP. Instytut Studiów Podatkowych, będący spółką doradztwa podatkowego, od ponad 20 lat skutecznie reprezentuje podatników w sporach z organami podatkowymi. Nasz Zespół doświadczonych specjalistów reprezentuje podatników przed organami podatkowymi i organami kontroli skarbowej na każdym stadium postępowań kontrolno – podatkowych a także w postępowaniach sądowo – administracyjnych.

Czytaj więcej >>

 

 

AKTUALNOŚCI PODATKOWE

  • Polityczne prognozy na 2018 rok z VAT-em w tle – czytaj więcej tekst nr 1
  • Czy istnieje odpowiedzialność zbiorowa w łańcuchu dostaw? – czytaj więcej tekst nr 3
  • Jaki jest zakres pojęcia „świadczenie nieodpłatne” na gruncie podatku dochodowego od osób prawnych? –  czytaj więcej tekst nr 7

  • Nieodpłatne świadczenie otrzymane przez pracownika  –  czytaj więcej tekst nr 8
  • W 2018 r. pracodawca nie przygotuje rozliczenia za pracownika. Uchylenie art. 37 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych – czytaj więcej tekst nr 9
  • Sprzątanie pokoi nie może być uznane za tworzenie dzieła –  czytaj więcej tekst nr 18

 

 

Spis treści:

Komentarz nieuczesany: kłopot z 11 listopada 1918 r.: czy na pewno w tym dniu „odzyskaliśmy niepodległość”?

PODATEK OD TOWARÓW I USŁUG

1. Polityczne prognozy na 2018 rok z VAT-em w tle – Witold Modzelewski
2. Zwrócone nakłady z tytułu prac wykończeniowych a prawo do odliczenia – Wojciech Safian
3. Czy istnieje odpowiedzialność zbiorowa w łańcuchu dostaw? – dr Joanna Kiszka
4. Przekazanie prezentów o małej wartości. Towary, których wartość nie przekracza 10 zł przekazywane w opakowaniach zbiorczych – Mikołaj Stelmach
5. Zakaz konkurencji a prawo do odliczenia – Wojciech Safian
6. Korygowanie faktury „do zera”. Zasady korygowania faktur – Mikołaj Stelmach

PODATKI DOCHODOWE

7. Jaki jest zakres pojęcia „świadczenie nieodpłatne” na gruncie podatku dochodowego od osób prawnych? – Andrzej Łukiańczuk
8. Nieodpłatne świadczenie otrzymane przez pracownika – Małgorzata Słomka
9. W 2018 r. pracodawca nie przygotuje rozliczenia za pracownika. Uchylenie art. 37 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych – Mikołaj Stelmach
10. Charakter definitywny pożyczki oraz kredytu – Malwina Sik
11. Pobór zaliczek przez płatnika od przychodów ze stosunku pracy – nieodpłatne świadczenia – Małgorzata Słomka
12. Czy w umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartej z USA znajduje się klauzula nieruchomościowa? – Andrzej Łukiańczuk
13. Obowiązek poboru zaliczki na podatek dochodowy od dofinansowania z ZFŚS wycieczki integracyjnej dla pracownika i emeryta – Aleksandra Garbarczyk
14. Składka na system ochrony ponoszona przez banki a koszty uzyskania przychodów – Wojciech Safian

INNE PODATKI

15. Brak uprawnień rady gminy do wprowadzania ulg podatkowych – Agata Strocka
16. Rozpoczęcie gospodarczego użytkowania niewykończonego ostatecznie budynku a podatek od nieruchomości – dr Joanna Kiszka
17. Opodatkowanie młyna – Agata Strocka

POZOSTAŁE ZAGADNIENIA

18. Sprzątanie pokoi nie może być uznane za tworzenie dzieła – Malwina Sik
19. Prawo do posługiwania się nadanym NIP w przypadku zmiany statusu z gminy wiejskiej na gminę miejsko-wiejską – Aleksandra Garbarczyk

O WSPÓŁCZESNOŚCI, HISTORII I DNIACH PRZYSZŁYCH
(Dział publicystyczny)

20. Szkice polsko – rosyjskie: rzeczywiste przyczyny bolszewickiego przewrotu w dniu 7 listopada 1917 r.

 

II. AUDYT PODATKOWY

III. INSTRUKCJE PODATKOWE

  1. Wystawianie i ewidencjonowanie faktur VAT w świetle nowych przepisów Kodeksu karnego, czyli co zrobić, aby nie popełnić nowych przestępstw fakturowych.

 

IV. PROMOCJE WYDAWNICZE

 

V. SATYRYCZNY KOMENTARZ TYGODNIA

 

Kontakt z Redakcją

W przypadku Państwa zainteresowania usługami doradztwa podatkowego uprzejmie prosimy o kontakt z Panem Mariuszem Uniskiem – Dyrektorem Generalnym ds. Doradztwa Podatkowego (tel. 22 517 30 94, mariusz.unisk@isp-modzelewski.pl).
W przypadku Państwa zainteresowania usługami w zakresie obsługi postępowań uprzejmie prosimy o kontakt z Panem Jackiem Aninowskim – Dyrektorem Generalnym ds. Obsługi Postępowań (tel. 22 517 30 60, jacek.aninowski@isp-modzelewski.pl).

 

 

Pejzaż na 22 stycznia 2018 r.

 

 

 

 

Komentarz nieuczesany: kłopot z 11 listopada 1918 r.: czy na pewno w tym dniu „odzyskaliśmy niepodległość”?

Rok 2018 zwany jest rokiem stulecia odzyskania niepodległości właśnie dlatego, że w dniu 11 listopada zdarzyło się coś, co zadecydowało o tym, że jeszcze poprzedniego dnia nie było „niepodległego” państwa pod nazwą Polska. Od początku, zwłaszcza przed wojną, mieliśmy problem z interpretacją tej daty. W sensie prawnym nie stało się wtedy nic, co zmieniałoby treść pojęć prawnopaństwowych. Bo przecież taki byt jak państwo – jego powstanie, restytucja czy likwidacja – jest stanem prawnym. Nikt tego dnia – nawet symbolicznie – niczego w imieniu Polski nie „proklamował” ani „zadeklarował”: w dalszym ciągu wszystkie (bez wyjątku) tereny, które wcześniej lub później należały do Państwa Polskiego, były pod okupacją dwóch niemieckich zaborów – Niemiec i Austro-Węgier. Państwa te, mimo abdykacji władców i przekształcenia w republiki, w dalszym ciągu istniały w sensie prawnym. Więcej, w tym dniu rządzący tych państw nie powiedzieli nic, co mogłoby być uznane za symbol Polonia Restituta. W Warszawie w imieniu niemieckich zaborów rządził kolaboracyjny twór pod nazwą Rady Regencyjnej, istniał powołany przez tą Radę organ – Tymczasowa Rada Stanu, ba, był nawet… „rząd” (czego?) powołany przez ową Radę na czele którego stał Jan Kucharzewski, autor jednego z najbardziej bałamutnych dzieł pt. „Od białego do czerwonego caratu”. Istniały niewielkie formacje wojskowe – Polnische Wermaht, które tworzyli Niemcy do walki z państwami Ententy, czyli bez sensu, bo po stronie przegranych. Wcześniej również oddziały polskie walczyły z państwami Ententy, czyli byliśmy po złej stronie. Co prawda już od początku listopada 1918 r. mnożyły się wystąpienia przeciwko niemieckim okupantom, rozbrajano zrewoltowanych żołnierzy rozpadających się armii zaborczych, a w dniu 7 listopada 1918 r. ogłosił swoje powstanie „Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej” z posłem do wiedeńskiego parlamentu na czele – galicyjskim socjalistą, Ignacym Daszyńskim.

W sensie prawnym miał tego dnia miejsce tylko jeden fakt: podpisano w Compiegne zawieszenie broni między wojskami Ententy a armią niemiecką. Akt ten nie miał jakiejkolwiek mocy dla naszego regionu Europy i nie kończył stanu wojny. Nie była to w żadnym stopniu bezwarunkowa kapitalizacja, którą musiało podpisać dowództwo wojsk niemieckich w 1945 r. Jeżeli uważamy, że owo zawieszenie broni na zachodzie Europy było czymś ważnym dla powstania naszego kraju, to znaczy że w tamtej wojnie opowiadaliśmy się po stronie zwycięstw Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Włoch i… Rosji. W warszawskiej rzeczywistości listopada 1918 r. było zupełnie inaczej. Politycy, którzy tworzyli  i wspierali efemerydę w postaci „Królestwa Polskiego” powołanego „Aktem dwóch cesarzy” w 1916 r., reprezentowali opcję proniemiecką, która przegrała wraz z klęską swoich twórców i patronów. Wszyscy liczący się w ówczesnym politycznym salonie liderzy wyrośli na współpracy politycznej z niemieckim lub austriackim zaborcą w latach 1915-1918, albo od lat byli związani z wywiadem austriackim lub niemieckim. Dotyczy to zwłaszcza wszelkiej maści socjalistów. Nie bez głębokiego zażenowania czytamy dziś udokumentowane prace naukowe na temat agenturalnego charakteru tzw. lewicy niepodległościowej, wywiadowczych zadań dla „partii”, których działacze brali pieniądze z Berlina lub Wiednia, a później trafili do podręczników historii jako wzorce patriotyzmu i do dziś patrzą na nas martwymi oczami z cokołów pomników. Oczywiście byli również politycy polscy, którzy związani byli ze zwycięską koalicją, a zwłaszcza zgrupowani w Komitecie Narodowym Polski w Paryżu, ale oni mieli w kieszeniach… rosyjskie paszporty dyplomatyczne.

Sądzę, że czas już odkłamać obraz przeszłości sprzed stu lat. Wcale to nam nie zaszkodzi: wręcz odwrotnie – nie musimy „poprawiać” naszej przeszłości: w dniu 11 listopada 1918 r. zakończyła się definitywnie I wojna światowa, którą militarnie, politycznie, moralnie i estetycznie wygrała koalicja państw, których liderami byli Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, lecz również Rosja, czyli największy z naszych zaborców. Przez poprzednie sto lat i również dziś pomijamy ten niewygodny fakt, najczęściej twierdząc, że „Rosji już wtedy nie było”, bo została (jakoby) zlikwidowana przez Bolszewików. Jest to późniejsza mistyfikacja. Wówczas nikt nie traktował poważnie „rządów” lewicowych terrorystów, którzy bezprawnie panoszyli się w Piotrogrodzie a później w Moskwie. Nie reprezentowali oni Państwa Rosyjskiego, które istniało nie tylko w sensie prawnym ale faktycznym, prowadziło wojnę z uzurpatorami i miało szansę na zwycięstwo. Według mojej wiedzy nikt „o zdrowych zmysłach” nie przewidywał w listopadzie 1918 r. przetrwania bolszewickich rządów, bo:

  • byli agenturą nieistniejącego już Cesarstwa Niemieckiego,
  • byli wrogo nastawieni do państwa Ententy, które wygrały tamtą wojnę,
  • całość politycznej misji bolszewików sprowadzała się do likwidacji wschodniego frontu po to, aby uwolnione w ten sposób wojska niemieckie mogły pokonać Francuzów, Brytyjczyków i Amerykanów na froncie zachodnim i niewiele brakowało, aby zakończyło się to sukcesem,
  • państwa Ententy nie uznawały bolszewickich uzurpatorów, nie wypowiedziały traktatów łączących ich z Rosją, która miała szansę odzyskać utracone stolice swojego kraju.

Mówiąc najprościej: w Warszawie oraz w ważnych (i nieważnych) stolicach ówczesnej Europy oczekiwano rychłego upadku bolszewickich rządów, które odcięte od niemieckich pieniędzy nie miały (racjonalnie) szansy przetrwania. Do okupowanych przez Bolszewików przez poprzedni rok Moskwy i Piotrogrodu miały wrócić „rządy prawa i porządku”, wspierane przez zwycięskie „zachodnie demokracje”.

Czy jednak obawiano się „rewolucji”, która mogła zburzyć ówczesny ład świata? Oczywiście, a część opinii publicznej jej wręcz oczekiwało, bo poprzednie cztery lata (i nie tylko) kojarzyły się większości z biedą i głodem. Rewolucja społeczna była już faktem, a najlepszy jej przykład dawali żołnierze niemieccy stacjonujący na naszych ziemiach. Wynieśli czerwone sztandary, zamordowali niektórych oficerów i utworzyli Rady Żołnierskie, które objęły dowództwo. Nie chcieli już umierać za jakąkolwiek władzę „pochodzącą od Boga”, żądali zmian społecznych i politycznych.
Czy powszechna radykalizacja nastrojów objęła również ówczesne ziemie polskie? Oczywiście, bo panujący głód, represje niemieckich okupantów i całkowita kompromitacja ich miejscowych zwolenników (postawili przecież na przegranych) wzmacniały każdy ruch opozycyjny, w tym zwłaszcza skrajnie lewicowy. W schizofrenicznej sytuacji znaleźli się działacze partii socjalistycznych, którzy chcieli stanąć na czele rewolucji, ale jej antyniemiecki charakter kłócił się z ich polityczną afiliacją. Należy pamiętać, że w 1918 r. nie tylko przegrała monarchiczna Europa mówiąca po niemiecku: był to rzeczywisty koniec XIX wieku, upowszechnienie świadomości lewicowej i laickiej, rewolucja obyczajowa oraz estetyczna odrzucają tzw. odwieczny porządek rzeczy.

Rządzący wówczas w Warszawie nominaci niemieckich zaborców stracili grunt pod nogami. Byli po złej stronie, ich kalkulacje polityczne wzięły w łeb, nie byli uznawani przez zwycięzców, którzy nie mieli litości dla przegranych. Legionowa legenda niewielkich oddziałów walczących u boku Austrii z Rosją, czyli z członkiem zwycięskiej koalicji, była garbem, o którym najlepiej byłoby zapomnieć. Przywieziony specjalnym niemieckim pociągiem do Warszawy Józef Piłsudski reprezentował od zawsze opcję niemiecką i nie miał żadnej pozycji w relacjach z Paryżem czy Londynem: ba, był brygadierem wrogich wojsk. Nie ukrywał swoich antyzachodnich niechęci a nawet fobii (nie tylko był rusofobem): dziś niezręcznie jest przypomnieć, że nie ukrywał on swojej nienawiści w stosunku do… Stanów Zjednoczonych, oskarżał prezydenta Wilsona o doprowadzenie do upadku cesarskich rządów w Berlinie i Wiedniu. Ponoć obawiał się, że w 1918 r. powtórzy się scenariusz sprzed 12 laty, gdy to Stany Zjednoczone stanęły po stronie Rosji w jej przegranej wojnie z Japonią, czyli doprowadzą do likwidacji bolszewickich uzurpatorów. Nie wiedział (zresztą niewiele wiedział), że rewolucja bolszewicka była bardzo ciepło przyjęta w Waszyngtonie, który miał swoje plany wobec Rosji. Waszyngton nie chciał jej powrotu do klubu mocarstw, wspierał bolszewików, którzy jednocześnie byli jedynym zwycięskim reliktem przegranych państw niemieckich. Czy „jedynym”? Nie. Podobnym przypadkiem były wykreowane przez Niemców rządy w Polsce, na Litwie, Ukrainie, Łotwie a nawet w Gruzji.

Warszawscy politycy z kręgów Rady Regencyjnej nie czuli się dobrze w nowej sytuacji. Wielu z nich z chęcią chciało pozbyć się otrzymanych od przegranych stanowisk i tytułów. Dlatego szybko ze sceny zniknęły samo rozwiązujące się Rada Regencyjna i Tymczasowa Rada Stanu.
Konkluzja z powyższych wywodów jest niezbyt oryginalna: w listopadzie 1918 r. same likwidowały się polskie pozostałości niemieckiej okupacji, czego finałem była ucieczka z Warszawy Harrego Kesslera, niemieckiego posła przy uznanym tylko przez Berlin rządzie Jędrzeja Moraczewskiego. Czyli od jego ucieczki wymuszonej przez ”ulicę”, można liczyć początek naszego uniezależnienia się od Berlina: ale to było w grudniu 1918 r..
Witold Modzelewski
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego
Instytut Studiów Podatkowych

 

reklama szkolenia

 

Skontaktuj się z naszą redakcją