Serwis Doradztwa Podatkowego

Szkice polsko-rosyjskie: gospodarka masowej wyprzedaży przecenionych aktywów, czyli o podatkach na marginesie rewolucji i „radykalnych transformacji”

     Do rzadko opisywanych i wręcz wstydliwych zjawisk w czasie nam współczesnym należy fenomen zjawiska masowej wyprzedaży aktywów, która prowadzi do spadku cen, dając zwłaszcza nam możliwość robienia wyjątkowo opłacalnych interesów na (państwach) zmuszanych do tej wyprzedaży. Mechanizm tego zjawiska jest z reguły dość prosty:

  1. w wyniku rewolucji lub radykalnych zmian politycznych (zamachów stanu, „transformacji ustrojowych” itp.) zmusza się przedsiębiorców i podmioty publiczne do wyprzedaży majątku, w tym zwłaszcza poprzez doprowadzenie ich do masowych bankructw,
  2. masową utrata pracy przez byłych pracowników upadających przedsiębiorstw powoduje pauperyzację konsumentów, którzy – aby utrzymać się przy życiu – muszą również częściowo wyprzedawać swój majątek,
  3. skutkiem powyższych zjawisk 1) i 2) jest możliwość wykupu za bezcen majątku o znaczeniu bezpośrednio gospodarczym lub inwestycyjnym (ziemi), co daje beneficjentom wyprzedaży nadzwyczajne premie kosztowe (w normalnych warunkach za tak niską wartość nie można byłoby nabyć tego majątku),
  4. następuje „restrukturyzacja” społeczna: upadają dotychczasowe elity a w ich miejsce wyrasta nowa kasta beneficjentów owej wyprzedaży, którzy zdobyli nie tylko pieniądze i inne aktywa, ale również wpływy polityczne.

     Owa „restrukturyzacja” społeczna jest z zasady trwała i nie ma szans na przywrócenie status quo ante.

     Autorami powyższego scenariusza są z zasady władze danego kraju, która świadomie lub nieświadomie prowadzi do masowej wyprzedaży aktywów. Po to finansuje się wszelkiego rodzaju „rewolucjonistów”, „ruchy niepodległościowe” czy też „totalną opozycję”, aby obalić istniejące porządki i doprowadzili gospodarkę do upadku. Dziś wiemy już na podstawie niekwestionowanych dokumentów, że właśnie taką rolę pełnili bolszewicy, którzy mieli doprowadzić do rozkładu gospodarki rosyjskiej i wyprzedaży jej aktywów, ale po co jednak sięgać aż tak daleko. Podobny charakter miała tzw. radykalna transformacja gospodarcza Polski lat 1989 – 1991. Przy pomocy drakońskich instrumentów polityki pieniężnej i fiskalnej doprowadzono do masowego upadku sektora państwowego, spółdzielczego i częściowo prywatnego, czego skutkiem była masowa przecena naszych aktywów. Nasz przypadek został już dość opisany m.in. w pracach profesora Kazimierza Poznańskiego.

     Głównym instrumentem tej polityki były podatki, a u nas był tzw. popiwek, czyli drakońskie opodatkowanie państwowych firm z tytułu wzrostu wynagrodzeń wypłaconych ich pracowników. Progresja tego podatku sięgała nawet 500%, a podatek ten obciążał zyski pracodawców. Były to czasy wysokiej inflacji zmuszającej wszystkich pracodawców do wzrostu płac, czego żądały również ówczesne bardzo silne związki zawodowe. Od razu widzimy mechanizm katastrofy: zniszczone narastającymi zaległościami podatkowymi firmy państwowe zaczęły upadać, ich majątek można było kupić za bezcen i do dziś opowiada się nawet w poważnych podręcznikach, że „sektor państwowy był nieefektywny i MUSIAŁ UPAŚĆ”. Zapewniam, gdyby taki podatek dotyczył firm prywatnych, nie przetrwałby nawet jednego roku. Wyniszczenie gospodarki przy pomocy podatków miało już swoją tradycję. W czasach powojennych, gdy odminował jeszcze sektor prywatny w gospodarce, podjęto tzw. bitwę o przedsiębiorstwa. Wtedy też „restrukturyzowano” nas wykorzystując podatki w sposób sprzeczny z ich celem i istotą.

     Takie eksperymenty nie pozostają bez skutku. W świadomości społecznego tworzy się zła legenda, z którą trzeba cierpliwie walczyć nawet przez kilka pokoleń. Oczywiście pod warunkiem, że nikt nie będzie używał podatków do kolejnej „restrukturyzacji” gospodarki.

 

    

Witold Modzelewski

Skontaktuj się z naszą redakcją