Wolność słowa - nieśmiało przypomnę, że zagwarantowana w Konstytucji - szybko i definitywnie przechodzi do historii Trzeciej RP. Pretekstem jej zniesienia jest oficjalna walka z tzw. dezinformacją: otóż już nie wolno przekazywać bliżej nieokreślonej listy informacji. Dlaczego? Bo nie. Nie idzie tu tylko o sensu stricto „informacje”. Na tej liście mogą znaleźć się również poglądy a nawet słowa. Oficjele zapewniają, że zamierzają na tej niwie osiągnąć trwałe sukcesy i chcą wdeptać w przysłowiową glebę każdego, kto powie lub napisze zakazane słowa lub myśli. Tu sukces może być bardziej realny, bo np. zwalczanie drożyzny czy wyłudzeń podatków jest nie tylko trudniejsze, lecz również bardzo ryzykowne: trzeba by narazić się tym, którym winni jesteśmy uległość.
Dotychczas oficjalnie nowa cenzura obejmuje swym zakresem wszystko, co jest sprzeczne z propagandą obecnych władz w Kijowie. Musimy być i będziemy, jak słusznie zauważył były pisowski urzędnik, „sługami narodu ukraińskiego”. To zobowiązuje do ataku na każdego, kto się owym sługą nie czuje lub po prostu nie zna ukraińskiej propagandy. A ową propagandą rządzi niepodzielnie pogarda, nienawiść i strach w stosunku do wszystkiego co rosyjskie. Ale nie tylko: każdy pogląd lub informacja, która może nie spodobać się kijowskiej kleptokracji może być uznawany przez nowych cenzorów znad Wisły za „dezinformację”.
Powoli jednak zapisy nowo cenzorskie obejmują również inne dziedziny. Do najważniejszych z nich można śmiało zaliczyć:
Lista ta będzie się wydłużać, bo już stoi kolejka chętnych, („koalicja chętnych”), którzy chcą poszerzyć pole „walki z dezinformacją” na inne dziedziny. Proponuję też rozpoczęcie procesu usprawnienia i uporządkowania tej akcji: codziennie rano w telewizji i radiu publicznym (w likwidacji) powinna być publikowana oficjalna lista, która składałaby się z:
Kolejnym etapem, będzie wykorzystywanie AI do realizacji tego dzieła. Np. każdy skierowany do druku tekst powinien być wstępnie zweryfikowany co do potencjalnej zawartości zakazanych treści a następnie przerobiony poprzez wymianę słów: gdy ktoś napisze o „ludobójstwie w strefie Gazy”, to odpowiedni program zamieni to słowo „Gaza” na „Ukraina”. A tak w ogóle, to całość oficjalnej informacji można by powierzyć sztucznej inteligencji, bo przecież nawet najbardziej wierny „sługa narodu ukraińskiego” może się przejęzyczyć i zapomnieć o tym, czego mówić mu nie wolno a nawet może się zbiesić; w końcu naszym celem jest powszechna cyfryzacja.
Już dość, dłużej nie będę kpić z naszej głupoty. Bo nie potrwa długo. Czekają nas wielkie zmiany. Wraz z likwidacją „bezużytecznego NATO” trzeba będzie zmienić (i to zasadniczo) treść przedmiotu zwalczanej dezinformacji.

Prof. dr hab. Witold Modzelewski
Prezes Zarządu
Instytut Studiów Podatkowych
witold.modzelewski@isp-modzelewski.pl
Skontaktujemy się z Tobą w najbliższym dniu roboczym aby porozmawiać o Twoich potrzebach i dopasować do nich naszą ofertę.
Jest to elektroniczny tygodnik podatkowy, udostępniany Subskrybentom w każdy poniedziałek w formie newslettera.