Szkice polsko-rosyjskie: marnotrawne i pasożytnicze ustroje gospodarcze są skazane na klęskę

         Żyjemy w najbardziej marnotrawionej wersji ustroju gospodarczego w naszej historii. Widzimy to na każdym kroku i potwierdzają to ujawniane niechętnie statystyki. Marnujemy rocznie aż 5 miliardów ton żywności, wyrzucamy na śmietnik setki milionów sztuk przydatnej jeszcze do użytku odzieży, ogrzewamy ogromne puste powierzchnie zużywając do tego celu energię, do której produkcji dokładamy ze środków publicznych. Największym przysłowiowym pasożytem jest totalna cyfryzacja, do której dokładamy potrójnie: na jej dalszy „rozwój” wydaje się coraz większe środki publiczne oraz dokłada się do produkcji zużywanej do tego celu deficytowej energii, a wdrożenie tego „postępu” niszczy nasze umiejętności i pozbawia pracy, a tym samym zmniejsza dochody budżetowe z jej opodatkowania. Najlepszym tego przykładem jest tzw. KSeF, czyli przymusowa cyfryzacja fakturowania, która niszczy gospodarkę, dezorganizuje rozliczenia, powiększa szarą strefę oraz tuczy naszym kosztem pasożytniczy sektor gospodarki obsługujący ten nonsens. Powszechne marnotrawstwo ma również znacznie bardziej finezyjny wymiar dotyczący nawet podatków. Kiedyś gromadzona i rozwijana wiedza na ten temat zwiększała nasze ogólne zasoby, bo służyła zwiększeniu dochodów budżetowych – władza płaciła tym, których wiedza wzbogacała państwo. Teraz symbolem wiedzy podatkowej („eksperckiej”) na ten temat są tzw. anderseny, czy międzynarodowe firmy, które zajmują się zawodowo ucieczką od opodatkowania ich klientów, a władza płaci za pisanie… projektów ustaw. Najważniejsze i słono opłacone raporty na temat luki w unijnym VAT piszą ci, którzy zajmują się ucieczką od tego podatku: trwa festiwal groteski.

         Najbardziej opłaca się działać w pasożytniczych sektorach gospodarki, bo produkcja potrzebnych rzeczy i świadczenie usług, które nas obiektywnie wzbogacają, jest oczywiście nieopłacalne i trzeba do tego dokładać ze środków publicznych. Wyniszcza to obiektywnie potrzebne zawody, bo nie dają one takiego zarobku jak zajęcia pasożytnicze. Stajemy się przez to głupi i bezbronni. Z pozoru racjonalnie reagują na ten stan rzeczy kolejne pokolenia: nie chcą tyrać od rana do nocy wykonując użyteczny zawód, lecz chcą być zwłaszcza influenserami, a zwłaszcza „pracować zdalnie”, aby nikt nie widział co robią (lub nie robią).

         Jaki jest globalny efekt tego marnotrawstwa? Jest nim rosnący deficyt budżetowy i stały wzrost zadłużenia, czyli przerzucenie na przyszłe pokolenia kosztów tego marnotrawstwa. Najlepiej obrazuje ten problem marnowana żywność: jej wartość równa się wielkości dopłat do jej produkcji, bo przez „nowoczesne”, „zachodnie” rolnictwo jest całkowicie nieopłacalna. Gdybyśmy przestali marnować żywność na tę skalę, to zarobilibyśmy nawet kilkanaście miliardów złotych.

         Ostatecznym skutkiem zwycięstwa „postępu” i „zachodniego stylu życia” jest zanik dzietności i powolne wymieranie społeczeństw. Zresztą czy kolejne, kurczące się pokolenia będą chciały żyć w tym świecie, skoro na ich barki zostanie przerzucone nie tylko utrzymanie wciąż wymierającej grupy starców, którzy będą chcieli „żyć długo i godnie”, lecz również spłaty zadłużenia, które sfinansowało nasze marnotrawstwo? Przybliżone szacunki wielkości obciążenia przyszłych pokoleń tymi kosztami oscylują od 21% do 33% przychodów brutto, pod warunkiem, że wszyscy będą płacić i „anderseny” przestaną sprzedawać „usługi niepłacenia” tych ciężarów. A przecież część ich przychodów z tych podatków trzeba będzie przeznaczyć na bieżące potrzeby publiczne? Będzie to co najmniej 16%. A gdzie nadzwyczajne obciążenia na bezpieczeństwo i obronność, skoro protektor („strategiczny sojusznik”) nie będzie dokładać do obrony „wschodniej flanki NATO” (czy organizacja ta będzie jeszcze istnieć?). Nie miejmy złudzeń, chętnych do życia w tym świecie będzie coraz mniej. Zastąpią ich imigranci, którzy nie będą chcieli spłacać długu „białasów” oraz dokładać się do ich starości.

         Co to wszystko ma wspólnego z relacjami polsko-rosyjskimi? Odpowiedź jest wbrew pozorom prosta: owładnięte manią prześladowczą pokolenie obecnych rusofobów zmarnowało swój czas i przyszłych pokoleń nawet nie podejmując próby rozwiązania tych problemów, choćby zaoszczędzenia części środków publicznych poprzez likwidację powszechnego marnotrawstwa.

         Globalne Południe to wszystko widzi i nienawidząc całego Zachodu czeka jego nieuchronnej porażki. Trzeba więc sprawdzić, czy i tym razem będziemy po stronie przegranych. 

Prof. dr hab. Witold Modzelewski

Prezes Zarządu

Instytut Studiów Podatkowych

witold.modzelewski@isp-modzelewski.pl

 

background
napisz do nas

Zapytaj nas o ofertę

Skontaktujemy się z Tobą w najbliższym dniu roboczym aby porozmawiać o Twoich potrzebach i dopasować do nich naszą ofertę.







    Czytaj więcej

    karykatura
    newsletter

    Zapisz się na bezpłatny Serwis Doradztwa Podatkowego

    Jest to elektroniczny tygodnik podatkowy, udostępniany Subskrybentom w każdy poniedziałek w formie newslettera.


    Skontaktuj się z nami
    Rozwiążemy każdą wątpliwość
    Daj nam znać
    Skontaktuj się
    Od prawie 30 lat klasyfikujemy się niezmiennie w ścisłej czołówce liderów doradztwa podatkowego.