Szkice polsko-rosyjskie: kto zyskuje przewagę w naszej „zimnej wojnie” z Rosją?

      Istotą tej „wojny” jest jak dotąd strach: klasa polityczna uwierzyła, że grozi nam nieuchronnie „agresja rosyjska”, przez co zmusza się nas do nadzwyczajnych wydatków na zbrojenia na koszt obecnych i przyszłych pokoleń. Jest rzeczą oczywistą, że robimy to również (głównie?) poprzez redukcję wydatków na cele cywilne: nie tylko o charakterze rozwojowym, ale również bieżącym - nawet  na wydatki ochrony zdrowia (w NFZ zabrakło ponad 20 mld zł, (zamykane są oddziały w szpitalach, a być może i całe szpitale); budżet nie dołoży tych pieniędzy, bo realizujemy wyśrubowany program zbrojeniowy. W podobny sposób reagują niektóre inne państwa NATO, ale nie wszystkie. Rosja podtrzymuje skrzętnie ten strach (głównie poprzez tzw. wrogą narrację). A może dajemy się okpić? Bo przecież dzięki tym wydatkom głównie finansujemy nierentowne fabryki przemysłu zbrojeniowego, zwłaszcza w USA, bo to mocarstwo jako eksporter (poza kilkoma surowcami) nie ma już nic więcej do zaoferowania. To jest system naczyń połączonych: nasze pieniądze, wydawane głównie za granicą, podtrzymują byt w sumie pasożytniczych branż, czyli ktoś się bogaci (nasze „przywództwo”) a my biedniejemy.

      Kto więc obiektywnie zyskuje w naszej „zimnej wojnie” z Rosją: my, czy nasz „odwieczny wróg” (tu posługuje się językiem obowiązującym po to, aby nie spotkać się z zarzutem „siania dezinformacji”). Poprawność nakazuje wskazywać nas jako „zwycięzców” (przynajmniej jak dotąd), bo, po pierwsze, mamy coraz więcej sprzętu wojskowego i możemy się trochę mniej bać „rosyjskiej agresji”, po drugie, możemy dalej słownie pomiatać „ruskimi” a zwłaszcza do woli nazywać „zbrodniarzem” Prezydenta Rosji i po trzecie dalej kupować dużo droższą ropę oraz gaz ziemny od innych państw na złość Rosji. To wielkie przewagi a nawet zwycięstwa - może jeszcze nie na miarę „cudu nas Wisłą” i Odsieczy Wiedeńskiej, ale jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa.

      Rosja w tym czasie również wydaje krociowe sumy na wojsko (nawet dużo większe), wciąż nam „zagraża” i „niedługo zaatakuje jedno z państw NATO” (tak informują nasi oficjele). Ni mniej ni więcej oznacza to, że nie uzyskujemy jakiegokolwiek efektu odstraszenia. Rosja nie tylko nie chce kapitulować, nie prosi o pokój, nie deklaruje wypłaty odszkodowania „walczącej Ukrainie” (jej oligarchom?) oraz nie zapowiada „wydania Putina w ręce międzynarodowej sprawiedliwości”, a przede wszystkim nie chcę wycofać się ze wszystkich okupowanych ziem ukraińskich, łącznie z Krymem. Takie są przecież cele naszej polityki zagranicznej.

      Jeśli wydatki publiczne w wysokości 5% na obronność są zbyt małe, aby Rosja po dobroci zrealizowała nasze żądania, to mamy dwa wyjścia: albo jeszcze wyżej podnieść kwoty tych wydatków, zwiększając nasz dług lub wprowadzić nadzwyczajny podatek wojenny na kwotę kolejnych 5% PKB, albo – wyegzekwować nasze żądania siłą, bo jak wiemy (inaczej nam myśleć nie wolno) Rosja jest „słoniem na glinianych nogach” i tylko patrzeć jak zegnie kolana. Mamy więc do wyboru: dalej wykrwawiać się ekonomicznie, albo zarówno ekonomicznie jak i być może bezpośrednio.

      Można więc zadać retoryczne pytania: gdzie się znaleźliśmy po ponad 10 latach polityki proukraińskiej i czy to jest sukces czy porażka? Czy ktoś w ogóle bierze pod uwagę, że oczekiwane zwycięstwo Ukrainy będzie dla nas największym zagrożeniem; będzie to przecież regionalne mocarstwo, o dużo silniejszej od naszej armii, które nie będzie „wdzięczne” za naszą bezinteresowną pomoc, lecz wejdzie (już weszło?) w sojusz z RFN. Jest to wysoce prawdopodobne.

      Może więc czas na zmiany po to, aby oddalić złe scenariusze.                

Prof. dr hab. Witold Modzelewski

Prezes Zarządu

Instytut Studiów Podatkowych

witold.modzelewski@isp-modzelewski.pl

 

background
napisz do nas

Zapytaj nas o ofertę

Skontaktujemy się z Tobą w najbliższym dniu roboczym aby porozmawiać o Twoich potrzebach i dopasować do nich naszą ofertę.







    Czytaj więcej

    karykatura
    newsletter

    Zapisz się na bezpłatny Serwis Doradztwa Podatkowego

    Jest to elektroniczny tygodnik podatkowy, udostępniany Subskrybentom w każdy poniedziałek w formie newslettera.


    Skontaktuj się z nami
    Rozwiążemy każdą wątpliwość
    Daj nam znać
    Skontaktuj się
    Od prawie 30 lat klasyfikujemy się niezmiennie w ścisłej czołówce liderów doradztwa podatkowego.