Perspektywa nowego roku inspiruje do stawiania prognoz oraz podsumowania czasu, który mija. Najpierw myśli pokrzepiające: podżegaczom wojennym, a zwłaszcza „sługom narodu ukraińskiego”, nie udało się nas wciągnąć militarnie w „naszą wojnę” i już im się to (chyba) nie uda, bo USA albo zmuszą władze w Kijowie do zawieszenia broni na amerykańskich warunkach albo wymienią te władze na bardziej „proamerykańskie”. Zresztą hałaśliwa i wciąż dość liczna polska partia prowojenna straciła wielkiego protektora i szuka nowego „przywództwa”, tym razem w Berlinie, a ten czuje się niepewnie, bo niemieccy politycy proukraińscy przegrywają tam swoją batalię, a lobby prorosyjskie czeka tylko na dobry moment aby im skoczyć do przysłowiowego gardła; dla przegranych nie będzie litości.
Drugim optymistycznym spostrzeżeniem jest zmniejszenie prawdopodobieństwa resetu niemiecko-rosyjskiego, którego słusznie obawiamy się. Polityczno-biznesowy romans Waszyngtonu i Moskwy może potrwać długo a USA przypilnują aby Niemcy nie wepchnęły się do grona Wielkich Mocarstw. Tych jest tylko pięć: USA, Rosja, Chiny, Indie i Japonia (C-5); nie ma tam miejsca ani dla Niemiec jak i dla przyszłego ogólnoeuropejskiego państwa. Tu spotykamy się z trzecią, równie krzepiącą diagnozą: ani USA ani Rosja nie chcą przepoczwarzenia się Unii Europejskiej w IV Rzeszę PLUS: wręcz odwrotnie – mogą spowodować, że ów twór zmieni się w klub dyskusyjny zajmujący się spuścizną „białej” historii Europy Zachodniej – o wschodniej nikt nie będzie pamiętać. To jest optymistyczna prognoza, bo wszystkie sztandarowe pomysły tej organizacji (Zielony Ład, Pakt Migracyjny, przyjęcie Ukrainy do UE, umowa Mercosur) są wyłącznie szkodliwe nie tylko dla nas, ale również dla większości państw tej organizacji.
Pokrzepiająca jest również lektura amerykańskiej strategii bezpieczeństwa (NSS) oraz ich plany zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wynika z nich, że Ukraina nie będzie przyjęta do NATO, co notabene jest spektakularną porażką polityki wschodniej realizowanej od ponad 10 lat przez państwa UE. Gdyby tak się miało stać, to armia ukraińska stałaby się najliczniejszą i najsilniejszą armią tego paktu w tej części świata, która rozsadziłaby od wewnątrz tę organizację.
Może nie jest to zbyt eleganckie (lepiej byłoby to ZMILCZEĆ), ale chyba deklarowane przez większość polskiej klasy politycznej cele polityki wschodniej jak dotąd nie uległy zmianie. Powtarzano je aż do znudzenia, więc tylko przypomnę:
Łatwo zauważyć, że są to cele wielkomocarstwowe, które drogo kosztują i będą jeszcze więcej kosztować nas w przyszłości. Najważniejsze jest jednak, to że są one chyba w całości sprzeczne z celami polityki naszego „strategicznego sojusznika”, czyli USA. Ni mniej ni więcej, ale prowadzimy dziś politykę wrogą wobec już dwóch wielkich mocarstw.

Prof. dr hab. Witold Modzelewski
Prezes Zarządu
Instytut Studiów Podatkowych
witold.modzelewski@isp-modzelewski.pl
Skontaktujemy się z Tobą w najbliższym dniu roboczym aby porozmawiać o Twoich potrzebach i dopasować do nich naszą ofertę.
Jest to elektroniczny tygodnik podatkowy, udostępniany Subskrybentom w każdy poniedziałek w formie newslettera.