Ponoć istnieje „ponadpartyjne porozumienie” na temat polityki zagranicznej naszego kraju i problemy te na mocy tego porozumienia są (jakoby) wyłączone z debaty publicznej. Czyli jakaś grupka (cała nasza klasa polityczna znalazłaby się na widowni namiotu cyrkowego) zmówili się przeciwko wyborcom, którym odmawia się wpływu na politykę zagraniczną. To coś więcej niż skandal, bo nie sposób zliczyć serii porażek, które zaliczono na tym polu. Przypomnę te najdotkliwsze:
Można by dalej wymieniać „sukcesy” polityki międzynarodowej prowadzonej przez całą klasę polityczną, ale z litości poprzestanę na tych, które wymieniłem: w końcu jesteśmy „sługami narodu ukraińskiego”.
Czy po trzydziestu pięciu latach porażek, gdy już uświadomiono sobie patologię integracji europejskiej, a zwłaszcza absurdu harmonizacji prawa Unii Europejskiej (to nie tylko podatki i „Zielony Ład”), gdy już wiadomo że NATO nie ma ani sił ani woli aby „odstraszyć” kogokolwiek (ponoć za kilka lat Rosja nas zaatakuje) może już warto pomyśleć o swoich interesach. Jak mawiali Starożytni Grecy strzeżmy się tych, którzy przynoszą nam dary: a przecież wiemy, że Unia Europejska, USA i NATO twierdzi, że nam cały czas „pomaga”. Jesteśmy w strefie wpływów („należymy do Zachodu”) niemieckich, amerykańskich i ukraińskich, a cała ta „nasza wojna” jest o to, komu będziemy przepłacać za import gazu ziemnego i ropy naftowej oraz produktów rolnych (tym razem dużo tańszych od naszych). Gdyby jeszcze zmowa klasy politycznej co do prowadzonej przez nią polityki zagranicznej przyniosła nam jakieś profity, można by oportunistycznie zgodzić się na ograniczenie naszego wpływu. Niech jednak Bóg broni nas przed takim zaniechaniem: już przed wojną nawet poważnie ludzie opowiadali sobie takie oto dyrdymały, że „nie trzeba mówić o polityce, bo od tego jest Piłsudski”. Przykładem jest klęska polityki przez flirt z Niemcami i wrogość do Związku Radzieckiego, która zakończyła się klęska znaczną w dniu 1 września 1939 r. Dlatego konieczna jest po raz pierwszy od trzydziestu pięciu lat debata polityczna na tematy zasadnicze; skoro klasa polityczna nie nadaje się do roli, którą chce pełnić, musimy odpowiedzieć na co najmniej dwa pytania:
Na wstępie powinniśmy zrobić rachunek sumienia: dlaczego jesteśmy aż tak niemądrzy, że dokładamy do przegranych wojen (jest to już po raz trzeci w ciągu ostatnich trzydziestu lat)?

Prof. dr hab. Witold Modzelewski
Prezes Zarządu
Instytut Studiów Podatkowych
witold.modzelewski@isp-modzelewski.pl
Skontaktujemy się z Tobą w najbliższym dniu roboczym aby porozmawiać o Twoich potrzebach i dopasować do nich naszą ofertę.
Jest to elektroniczny tygodnik podatkowy, udostępniany Subskrybentom w każdy poniedziałek w formie newslettera.