Jak już wskazywaliśmy, projektowane zmiany przewidują, że PIP ma zyskać nowe kompetencje, umożliwiające przekształcanie umów cywilnoprawnych (w tym B2B) w umowy o pracę, jeśli stwierdzi, że warunki współpracy spełniają kryteria stosunku pracy.
Wiele umów B2B przypomina stosunek pracy. Co może budzić wątpliwości kontrolerów PIP?
- Podporządkowanie i stałe godziny pracy: narzucone godziny (np. 8:00–16:00) i bieżący nadzór menedżera wskazują na zależność, a nawet na podporządkowanie.
- Narzędzia i miejsce pracy: praca na powierzonym sprzęcie i dodatkowo wyłącznie w biurze zleceniodawcy wzmacnia wrażenie podporządkowania.
- Brak różnic z etatem: identyczne obowiązki i organizacja pracy jak u pracowników etatowych zatrudnionych w firmie.
- Brak ryzyka gospodarczego: jeśli specjalista nie ponosi kosztów ani odpowiedzialności za efekty pracy, jego pozycja de facto przypomina pracownika.
- Jeden kontrahent: świadczenie usług tylko dla jednej firmy, bez innych zleceń, czy umów może sugerować zależność ekonomiczną, choć nie jest to akurat przesłanka automatycznie przesądzająca o istnieniu stosunku pracy. Taka sytuacja powinna jednak być raczej traktowana jako kryterium pomocnicze.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że umieszczenie w umowie elementów, które są całkowicie obce stosunkowi pracy, wyklucza zakwalifikowania kontraktu jako umowy o pracę. Takimi elementami będzie np.:
- możliwość posłużenia się przy wykonywaniu umowy inną osobą lub zapewnienia sobie jej zastępstwa;
- brak jakiejkolwiek formy nadzoru ze strony pracodawcy.
W judykaturze wskazuje się, że regulacja z art. 22 Kodeksu pracy nie oznacza prawnego domniemania stosunku pracy. W razie wątpliwości co do kwalifikacji zatrudnienia decydujące znaczenie ma wola stron. Jeśli umowa zawiera w sobie cechy zarówno stosunku pracy, jak i umowy cywilnoprawnej, sąd rozpoznający sprawę musi ocenić, który z tych elementów ma charakter przeważający (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 stycznia 2021 r., sygn. III PSKP 3/21).