Obecny rok dla podatników prowadzących działalność gospodarczą będzie źle zapamiętany. Co prawda w ostatniej chwili rządzący wycofali się z akcji masowego (i wstecznego) przerabiania samozatrudnienia i umów zlecenia na umowy o pracę, ale jak dotąd upierają się przy czymś znacznie gorszym i dużo bardziej szkodliwym, czyli dezorganizacji fakturowania oraz rozliczeń w obrocie gospodarczym. „Operacja KSeF” podzieli gospodarkę na dwa odrębne sektory:
Biznes po cichu liczy, że większość podatników VAT będzie przez cały ten rok fakturować po staremu, bo do faktury ustrukturyzowanej, która istnieje tylko w KSeF, nikt nie ma zaufania. Warto uświadomić sobie, że w Polsce faktura VAT jest najważniejszym papierem wartościowym; bez jej fizycznego i prawnego otrzymania nikt nie zapłaci zobowiązania i jest ona najważniejszym, a często jedynym dowodem istnienia tego zobowiązania: nie ma faktury, nie muszę płacić. Niewielu zdecyduje się, aby wydawać pieniądze w ciemno bez faktycznego otrzymania faktury, zwłaszcza że większość profesjonalnych nabywców nie będzie miała i nie będzie chciała mieć dostępu do KSeF, bo nie odlicza podatku naliczonego.
Dlatego też przyłączam się do powszechnej prośby większości adresatów tego systemu: jest jeszcze czas aby się z tej katastrofy wycofać. Najlepiej byłoby to zrobić przy pomocy zmiany ustawy o VAT, ale można również wydać rozporządzenie, w którym znosi się obowiązek wdrożenia tego systemu do końca roku albo do wiosny przyszłego roku. Wycofują się z tego pomysłu inne państwa UE, bo wiedzą, że jest to bezsens: po co psuć coś, od czego zależy wprost funkcjonowanie obrotu gospodarczego. Jeśli trzeba ugiąć się przed dyktaturą lobbystów, którzy już próbują zastraszać krytyków ich pomysłów (uruchomiono m.in. bardzo agresywny hejt, którego m.in. jestem adresatem), to niech klasa polityczna baczy na polityczne koszty tej operacji: atak zimy politycznie zmiótł już nie jeden rząd, nie tylko w Polsce. Połączenie tej katastrofy z KSeF może być podwójnym ciosem nokautującym.
Warto zauważyć, że nawet ci podatnicy, który chcą wdrożyć to nieszczęście, nie wiedzą co mają robić, bo są dwa wzorce tego systemu:
Czego się trzymać? Instynkt samozachowawczy nakazywałby trzymać się treści przepisów, ale one nie mają większego znaczenia dla twórców owej „literatury”. A z niej wieje grozą. Pojawiają się „nakazy” wystawiania jakiś dziwadeł, które obiektywnie nie mają żadnego sensu. I w dodatku jest kilka sprzecznych wersji formy oraz treści owych wynalazków. Najbardziej zabawne jest jakieś „potwierdzenie transakcji”, które ma poprzedzać w jednym z wariantów wystawienie faktury ustrukturyzowanej, a w drugim również faktur elektronicznych, o których mowa w art. 106nda, 106nf i 106nh ustawy o VAT. Opiszę najnowszy pomysł „literackiej” wersji tego systemu: z tytułu jednej czynności podlegającej opodatkowaniu wystawiane będą trzy a nawet cztery dokumenty:
Tak wyglądać ma w rzeczywistości „automatyzacja procesów” i „uproszczenie systemu”. Mam pytanie do twórców tego pomysłu: który dokument będzie rodził skutki cywilnoprawne, czyli będzie podstawą dokonania zapłaty? Numer którego dokumentu trzeba będzie podać na przelewie? Czy wszystkie powyższe dokumenty trzeba będzie archiwizować? Który jest dowodem księgowym?
Litości: czy ktoś sobie wyobraża, że od 1 lutego 2026 r. podatnicy VAT ogarną te pomysły, nauczą pracowników wystawiać oraz posługiwać się tymi „kwitami”? Wolne żarty.

Prof. dr hab. Witold Modzelewski
Prezes Zarządu
Instytut Studiów Podatkowych
witold.modzelewski@isp-modzelewski.pl
Skontaktujemy się z Tobą w najbliższym dniu roboczym aby porozmawiać o Twoich potrzebach i dopasować do nich naszą ofertę.
Jest to elektroniczny tygodnik podatkowy, udostępniany Subskrybentom w każdy poniedziałek w formie newslettera.