Serwis Doradztwa Podatkowego

Rozliczanie i kontrola podatków w czasach regresu i drożyzny

Pod presją narastającego z każdym tygodniem kryzysu ekonomicznego (nie wolno o nim mówić, gdyż – tak jak krytyczne oceny dotyczące tzw. ograniczeń pandemicznych – „wpisuje się to w kremlowską propagandę„) nastroje przedsiębiorców są coraz gorsze z rynku znikają nabywcy, spada popyt, wydłuża się lista działalności obiektywnie nieopłacalnych, nie warto inwestować. Gdyby nie administracyjne interwencje, ceny wielu dóbr, a zwłaszcza nośników energetycznych, rosłyby jeszcze szybciej, choć i tak ich wzrost jest dla wielu firm zabójczy. Cenzura stara się zagłuszyć (dość skutecznie) jakiekolwiek wypowiedzi na temat przyczyn naszego regresu, mimo że każdy dostrzega tu związki przyczynowo skutkowe: jeszcze przed rokiem węgiel opałowy był powszechnie dostępny, jego cena wynosiła dużo mniej niż 500 zł (brutto) za tonę, a po roku „miażdżących sankcji” (kogo „zmiażdżyły”?) kosztuje kilkaset procent więcej i w dodatku wprowadzono reglamentacje dostaw oraz cen, bo byłyby jeszcze większe. W „opiniotwórczych” (czyli propagandowych) mediach nikt nie powtórzy powszechnie akceptowanych (oczywiście prywatnie) poglądów, że nasz regres i zubożenie nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia, a przede wszystkim nie wpływa na wynik wojny, którą prowadzą wielcy tego świata, chyba że właśnie rzeczywistym celem tej wojny jest ekonomiczna degradacja nas i tej części świata. Czy jeszcze ktoś wierzy w słowa nawiedzonych polityków i komentatorów, że to „nasza wojna”? Być może idzie o to, żeby nas w nią wplątać militarnie, a przedtem rozbroić. Zapowiedź dalszego rozbrajania naszej armii poprzez przekazanie kolejnej partii czołgów rządom w Kijowie (za darmo?) może być potraktowane jako celowa prowokacja i rzucenie rękawicy. Oczywiście cenzura zablokuje wszelkie doniesienia (ale przecież prędzej czy później dowiemy się), o zniszczeniu naszych podarunków, bo będzie to strategicznym celem polityki rosyjskiej. Do tej pory strzelały do siebie czołgi wyprodukowane najczęściej jeszcze w Związku Radzieckim: kolejnym celem propagandowym władz w Moskwie będzie zniszczenie uzbrojenia natowskiego.

W warunkach gospodarki wojennej, w dodatku pod presją zapowiedzi, że konflikt potrwa „wiele lat”, inwestowanie staje się zajęciem wyjątkowo ryzykownym, a nawet zbędnym. Co dzień otrzymujemy oferty jak bezpiecznie „wyprowadzić pieniądze z Polski” i prawdopodobnie wielu to już zrobiło i zrobi . Czy przytłoczeni drożyzną i brakiem perspektyw przedsiębiorcy będą płacić podatki? A z czego? Mimo inflacji dochody się kurczą, a zadłużonym w bankach zagląda w oczy widmo niewypłacalności.

Prawdopodobnie wzrośnie również represyjność systemu fiskalnego, bo trzeba szukać pieniędzy w kieszeniach tych, których nie chroni lobbingowy parasol (wszystkie patologiczne przywileje podatkowe, w tym niska akcyza dla tzw. podgrzewaczy, zachowano i mają się bardzo dobrze). Domyślamy się już pod jakie adresy mogą pójść kontrolerzy: niestety sporo firm skorzystało z usług tzw. biznesu optymalizacyjnego, który w hałaśliwy sposób funkcjonował na rynku medialnym („renomowane kancelarie”, „międzynarodowe doświadczenia”). I reklama ta okazała się skuteczna, a „jotpeki” dają możliwość sprawdzenia, kto otrzymał od tychże podmiotów wysokie faktury, czyli dzielił się zyskami z optymalizacji podatkowej. Potem wystarczy zapowiedzieć kontrolę i wezwać do korekty deklaracji: wielu zrobi to z własnej woli. Są to działania wyjątkowo efektywne fiskalnie. Pewnym sygnałem jest tu wyciszenie medialnej reklamy tego biznesu w mediach.

 

Witold Modzelewski

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Instytut Studiów Podatkowych

Skontaktuj się z naszą redakcją